O mnie

Kim jestem? Kobietą 30-letnią, psychologiem z wykształcenia i zamiłowania, starą harcerką – całym sercem, człowiekiem otoczonym przez wspaniałych przyjaciół, żoną niesamowitego mężczyzny i matką dwóch małych dziewczynek – bo tak chciałam.

Ten blog piszę tak naprawdę dla siebie. To znaczy dla siebie z przeszłości – sprzed 3 lat, sprzed roku, niekiedy sprzed miesiąca. Dlaczego? Ponieważ macierzyństwo, od samego początku, jest dla mnie trudne. Jest jakąś nieustanną emocjonalną szarpaniną. Powoduje, że często jestem pełna niepewności i strachu. I poczynając od tych pierwszych tygodni mojego macierzyństwa, strasznie brakowało mi kogoś, kto by mnie zrozumiał (przepraszam Kochanie, zawsze jesteś dla mnie niesamowitym wsparciem, ale po prostu nie jesteś matką), kto miał tak jak ja i jakoś sobie z tym poradził (albo i nie). Czułam się osamotniona w morzu tych trudnych emocji i nie było przy mnie kogoś, od kogo mogłabym usłyszeć: „ja też tak miałam”. Ani nikogo, od kogo mogłabym usłyszeć, jak sobie radzić z tym, co mnie w macierzyństwie przytłacza. To wszystko, co będę pisać na tym blogu, to są moje przemyślenia, które pomogły mi czuć się lepiej jako matce. Niekiedy, aby dojść do takich wniosków potrzebowałam wielu miesięcy, a zanim się to stało, żyłam w nieustannej emocjonalnej szarpaninie. I dlatego chcę to wszystko spisać. Bo może gdybym ja znalazła w sieci takie miejsce, to byłoby mi łatwiej. I myślę, że gdzieś tam, w odmętach internetu, jest dużo takich matek (i ojców?) jak ja z przeszłości. I bardzo chciałabym im oszczędzić tego, co było moim udziałem. Nam nadzieję, że mi się to chociaż trochę uda.

Comments

  1. Karolina

    Piszesz o sobie, a ja czytam, jak byś o mnie pisała 😉 Piszesz, że macierzyństwo i to w ciągła szarpanina. Podobnie to czuję. Jakiś czas temu doszłam nawet do wniosku, że macierzyństwo jest dla mnie jak wieczna próba ognia – wszystkie Twoje przekonania (dosłownie wszystkie, nawet takie pozornie niezwiązane, np. religijne) stają w ogniu ciągłego zmęczenia, ambiwalentnych uczuć (jak można kogoś kochać aż do gotowości poświęcenia życia i jednocześnie chcieć od niego uciec na księżyc?), no i w końcu niekończących się pytań o wszystko. Ja mam wrażenie, że od tych ponad 4 lat wszystko po kolei w mojej głowie i sercu staje w ogniu i część się spala na popiół i powstaje coś nowego, a część się umacnia. I ja też w tym macierzyństwie czuję się tak słaba i jednocześnie tak mocna, jak nigdy wcześniej. O, tak mnie natchnął ten Twój szczery wpis o sobie 🙂 Powodzenia, pisz dalej, ja wracam do czytania. 🙂

  2. basiaho

    Tez jestem stara harcerką! Prawie psychiatrą :)i mamą jednej małej dziewczynki. dokładnie podobnie czuję – ze trudności poczatkow macierzyństwa przelane na papier dużo ułatwiają. Zwłaszcza gdy jest oddźwięk. Ja tez dla tego piszę. Powodzenia! Keep going. Malo jest takich fajnych miejsc 🙂

    1. Post
      Author
      Matka Skaut

      Dzięki!!! Komplement od osoby, która też pisze blog jest bardzo cenny. Chciałabym powiedzieć, że wpadłam na Twój blog i przeczytałam wszystko, ale aż tyle czasu, to mi się nie udało wygospodarować. Ale bardzo mi się podoba. I myślę, że mamy dużo wspólnego – harcerstwo, kierunek studiów (wiem, że psychologia i psychiatria to nie to samo, ale jednak) no i ogóle podejście do macierzyństwa. Też działam tak, by było nam jak najwygodniej. Pozdrawiam Cię serdecznie! (i jestem strasznie ciekawa, jak na mnie trafiłaś).

        1. Post
          Author
          1. Aga

            A nie, bo ja trafiłam wpisuwpisując w Google hasło „jak być dobrą matką podczas gdy samej się takiej nie miało „

    1. Post
      Author
      Matka Skaut

      Dziękuję, staram się pisać, ale tak ciężko przelać na ekran to, co jest w mojej głowie. Więc piszę, a potem kasuję i znów piszę i kasuję, i zostawiam niedokończone i nie wiem, co z robić ze zdaniem urwanym w połowie. Trochę to trudne na razie, ale każdy taki komentarz, jak Twój, przekonuje mnie, że warto zasiąść do klawiatury jeszcze raz.

    1. Post
      Author
      Matka Skaut

      Dzięki. Każdy komentarz daje mi poczucie, że to moje pisanie, to nie jest takie wołanie na puszczy. Tylko nie wiem, jaki temat Cię zainteresował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *