Jak zawiązać perfekcyjną kieszonkę

Chustowałam dwójkę dzieci, ale szczerze powiem, że nie znam wszystkich sposobów motania. 90% czasu nosiłam obie w „kieszonce”. No ale dzięki temu jestem mistrzem świata i okolic wiązania kieszonki. A że jest to idealne wiązanie dla noworodka, to istnieje duża szansa, że przygodę z chustą zaczniecie od niego. Dlatego dziś garść trików dotyczących tego wiązania. W sieci można znaleźć wiele dobrych poradników ze zdjęciami, dzięki którym możecie się nauczyć, jak zawiązać kieszonkę. W związku z tym nie zamierzam się z nimi dublować. Sensem tego wpisu jest podrzucenie pewnych trików, które pozwolą Wam uniknąć błędów typowych dla osób początkujących i czuć się pewniej podczas pierwszych prób.

Ułożenie dziecka w chuście:

Jeżeli chodzi o ułożenie dziecka w chuście najważniejsze są odpowiednie ustawienie nóg i stabilizacja głowy.

→ Nogi – Nóżki mają być w pozycji „na żabkę” – mocno zgięte, chusta ma sięgać aż pod kolana, kolana mają być wyżej niż pupa. Jeżeli podczas wiązania dziecko kręciło się, szarpało i prostowało nogi, to ja na koniec łapałam córkę za łydki i pchałam je po skosie (w górę i na zewnątrz). Wtedy naturalnie dziecko ugina nogi w kolanach i uzyskujemy efekt, o który chodzi.

→ Głowa – Przy noworodkach najbardziej martwi rodziców czy wystarczająco dociągnęli chustę i czy głowa dziecka jest wystarczająco ustabilizowana. Takie poprawne dociągnięcie chusty jest trudne i na początku często się nie udaje. Odpowiedzią na tą trudność jest pielucha tetrowa! Jeżeli zawiązaliście noworodka w chustę i wydaje Wam się, że wokół szyjki jest za luźno (trochę za luźno, a nie taka dziura, że jeszcze jedno dziecko dałoby się tam wcisnąć), to robicie rzecz następującą:

– zwiń pieluchę w rulon tak, by powstał wałek o długości około 30 cm

– zawiń brzeg chusty przy szyjce dziecka na zewnątrz

– w powstały z zawinięcia chusty „tunel” włóż wałek z pieluchy tetrowej.

Dzięki temu wokół szyjki dziecka tworzy się ochronny „kołnierz”, który stabilizuje główkę dziecka. Co więcej, włożenie pieluchy powoduje, że chusta ściślej dolega do szyjki i nie trzeba jej kolejny raz dociągać. Gotowe! Ta sztuczka sprawiła, że przestałam się bać noszenia noworodka w chuście, bo wcześniej cały czas miałam dylemat: nie dociągnę bardziej, to będzie za luźno, dociągnę bardziej, to chyba dopływ tlenu jej odetnę.

Dociągnie chusty:

→ Po pierwsze, zrób małą kieszonkę na dziecko – będzie trochę trudniej je tam wepchnąć, ale potem będzie Ci dużo łatwiej dociągnąć chustę, bo nie będzie aż tyle luźnego materiału do zniwelowania.

→ Jeśli masz wrażenie, że jesteś jak dziadek z wierszyka o rzepce („ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może”), to najprawdopodobniej podczas wiązania chusta Ci się przekręciła.

Jeżeli masz chustę o krawędziach w różnych kolorach, to możesz to bez problemu sprawdzić – jeżeli kolor, który był na górze nagle jest na dole – eureka! Problem rozwiązany. No a co, nie masz takiej chusty? Wtedy używasz metody „na ręczniczek”:

– najpierw uruchamiasz wyobraźnię i wyobrażasz sobie, że wycierasz plecy ręcznikiem

– jedną ręką łapiesz górną krawędź chusty, którą masz na plecach

– drugą ręką łapiesz górną krawędź chusty, która wychodzi Ci spod pachy

– poruszasz rękami w lewo i prawo udając, że chusta, to Twój ręczniczek

Jeżeli czujesz, że krawędź chusty gładko porusza się po Twoich plecach, to wszystko ok. Jeżeli masz wrażenie, że coś nie idzie, przeszkadza w tym ruchu – bingo! Przekręcona chusta. Rozwiąż i zacznij jeszcze raz.

→ Nie dociągaj chusty ciągnąc naraz za cały materiał. Podziel sobie w myślach chustę na trzy części i zgodnie z tym najpierw pociągnij za zewnętrzną (najdalej od Twojej szyi) krawędź, potem za środek materiału, a na koniec za wewnętrzną (najbliżej szyi). Wewnętrzna krawędź chusty w wiązaniu typu „kieszonka” odpowiada za tą część chusty, która podtrzymuje głowę dziecka i to jest część, której należy poświęcić najwięcej uwagi i porządnego dociągnięcia.

Ostatni check przed startem

→ Aby sprawdzić, czy ta cała gimnastyka przyniosła zadowalający efekt, pochyl się do przodu na prostych nogach. Dziecko powinno pozostać przytulone do Ciebie.

Mam nadzieję, że te wskazówki okażą się przydatne i ułatwią Wam zaprzyjaźnienie się z tym wiązaniem.

Matka Skaut

Za pomoc dziękuję:

Modelce – Hani, małemu modelowi – Ignacemu oraz fotografce i mamie Ignacego w jednej osobie – Marysi.

P.s. Dopiero rozpoczynam swoją przygodę z tym blogiem. Z jednej strony pisanie sprawia mi sporo przyjemności, ale jednocześnie cały czas się zastanawiam, na ile mój wysiłek ma jakikolwiek sens. Jakikolwiek odzew z Twojej pomógłby mi wytrwać w tym, co rozpoczęłam.

 

  • Matka Skaut

    Dzięki. Mam w planie trochę napisać o karmieniu piersią i wyprawce dla niemowlaka. Wiem, że takich tekstów w sieci jest sporo, ale ja będę pisać mój z pozycji wiecznego malkontenta życiowego i początkującej minimalistki, więc mam nadzieję, że będzie to trochę co innego i pomoże Ci popełnić mniej błędów, niż ja popełniłam (to jst z resztą główny cel, który przyświeca temu blogowi).

    • Matka Skaut

      Dopiero jestem w ciąży i te wszystkie tematy typu wózki, chusty, cycki, foteliki i inne to jakaś czarna magia. Takie osoby jak Ty w prosty sposób porządkują moją niewiedzę, także pisz dalej ku naszej uciesze 🙂

    • Matka Skaut

      Coś mi się popsuło z komentarzami 🙁 oczywiście ten pierwszy bynajmniej nie był mój).